Pomysł na prezent – Ozdobne Pudełko

Wielkimi krokami zbliżają się święta. Kilka prezentów mam już kupionych, a samo kupowanie i pakowanie prezentów sprawia mi dużą przyjemność. Jakiś czas temu zauważyłam też, że rodzina i znajomi bardziej cieszą się z moich własnoręcznie wykonanych opakowań, niż z samego prezentu. Dlatego mam dla Was projekt pudełka, które samo w sobie może stać się prezentem.

Tym razem postanowiłam prezenty zapakować w pudełka z przezroczystą ścianką. Pomyślałam, że takie pudełko może później służyć do przechowywania innych rzeczy, jeśli na tylnej ściance zamocuje się mały haczyk, taki jak do obrazów. Można wtedy w pudełko schować drobiazgi, które lubią zbierać kurz, i które miło jest wyeksponować. Mogą być to bibeloty, czy kompozycje z suchych kwiatów, pudełko można postawić na półce lub powiesić na ścianie.

Projekt pudełka powstał w głowie. Ponieważ był prosty uznałam, że nie ma potrzeby rysować koncepcji na kartce.

Wykonanie pudełka jest niekłopotliwe i na dodatek tanie. Na jedno pudełko takie, jak moje o wymiarach 25´20´6,5 cm wydałam 32 zł, z czego najdroższa była płyta z przezroczystego polistyrenu o grubości 3 mm (numer 6 na zdjęciu), która kosztowała 25 zł. Ale jest na tyle duża, że wystarczy mi jeszcze na kilka pudełek. Poza tym w supermarkecie budowlanym kupiłam za parę groszy jakiś odpadek płyty pilśniowej o grubości 4 mm (numer 5). Kupiłam również cztery różne listwy sosnowe metrowej długości. Numer 1 to listewka o przekroju 10´4 mm. Numer 2 ma wymiary 10´6 mm. Listewka numer 3 jest to listewka z zaokrąglonymi kantami sprzedawana do maskowania połączeń między płytami i ma wymiary 22´5 mm. Ostatnia listwa, największa na zdjęciu (numer 4), to listwa o przekroju 50´20 mm.

Szacując koszt materiałów użytych na pudełko (zakładając, że pozostały polistyren wykorzystam na kolejne), okazało się, że cena pudełka nie przekracza 10 zł. Oczywiście nie liczyłam pracy własnej i kosztów na zakup narzędzi, bo te już miałam.

W domu do wykonania pudełka przydała mi się jeszcze piła do drewna, przyrząd do cięcia pod skosem (można kupić za kilkanaście złotych), klej typu wikol, najlepiej ekspresowy, by nie czekać zbyt długo na sklejenie, kilka gumek recepturek, kątomierz, ołówek, papier ścierny średnio gruby (80) i drobny (120), nóż kuchenny oraz kilka ciężkich książek. Dodatkowo, jeśli ktoś będzie chciał pudełko ozdobić, tak jak ja, to jeszcze można kupić, bejcę, pędzelek, wosk, oraz kawałeczek jakiejś tkaniny.

Postanowiłam utrudnić sobie życie i stwierdziłam, że chcę mieć połączenia narożników pod kątem 45°. Z tego powodu przy cięciu musiałam bardzo uważać. Nawet z pomocnikiem (przyrząd z naciętymi szczelinami do prowadzenia piły) takie cięcie nie jest łatwą sztuką. Jeśli ktoś nie ma wprawy, może się wyćwiczyć. Może się też zabrać na zwykłe docinanie „na prosto”. Nie ma potrzeby robić skomplikowanych połączeń, ponieważ w takie pudełko raczej nic ciężkiego nie będzie się wkładało, wobec czego, zwykłe klejenie będzie wystarczająco mocnym połączeniem.

Na początek zabrałam się za cięcie największej listwy. Ucięłam dwa kawałki na długość 25 cm oraz dwa na długość 20 cm. Ułożyłam je na sucho i sprawdziłam, który z którym będzie pasował najbardziej. Drobne nierówności na płaszczyźnie cięcia wyszlifowałam papierem ściernym o ziarnistości 80.

Następnie bardzo dokładnie posmarowałam narożniki klejem i złożyłam listewki. Smarowanie klejem robiłam na papierze, gdyż obawiałam się, że mogłabym zakleić stół i miałabym później problem. Aby upewnić się, że listewki do siebie dobrze przylegają, do ich dociśnięcia użyłam kilku gumek recepturek. Połączyłam je ze sobą i owinęłam dookoła listew. Związanie gumek na koniec było trudne, wobec czego zablokowałam je ołówkiem. Po ściśnięciu sprawdziłam, czy wszystkie kąty są proste i czy równo przylegają do stołu. Zostawiłam do wyschnięcia.

Po wyschnięciu kleju zabrałam się do docinania cienkiej listewki 10´6 mm. Po spasowaniu jej do zewnętrznych brzegów pudełka przykleiłam je. W tym momencie za docisk posłużyła mi wiedza. Kilka tomów encyklopedii było w sam raz.

Po wyschnięciu odwróciłam pudełko na drugą stronę i docięłam listewkę 10´4 mm. Tylko zauważcie, że docięłam ją z trzech boków. Ze strony jednego krótszego boku ucięłam je na prosto. W tym miejscu będzie szczelina, w którą będę wsuwała przezroczystą przykrywkę. Za docisk ponownie posłużyły mi encyklopedie.

W tym momencie uznałam, że pudełko musi być eleganckie i postanowiłam je upiększyć malując używając bejcy. Zanim jednak użyłam bejcy, pięknie wszystko wyszlifowałam papierem 120. Co chwila sprawdzałam ręką, czy przypadkiem nie ma gdzieś jakichś zadziorków. Lekko zaokrągliłam również kanty pudełka. Później odpyliłam je przecierając suchą szmatką. Bejcę naniosłam pędzelkiem tylko na doklejone cienkie listewki. Uznałam, że tak będzie ładnie. Czy tak jest, to już oceńcie sami.

Po wyschnięciu bejcy, w spodniej części pudełka wymierzyłam wnękę, jaka utworzyła się pomiędzy doklejonymi na każdej ściance listewkami. Podobnie zrobiłam z polistyrenem, przy czym, wycięłam dłuższy kawałek z uwagi na to, że musi przecież być na gładko ze ścianką, by udało się go później złapać. Ponieważ polistyren musi się przesuwać, od wymierzonych wymiarów odjęłam po jednym milimetrze, by zapewnić luz niezbędny przy przesuwaniu wieczka. Przy cięciu polistyrenu trzeba uważać, by nie ciąć zbyt szybko, ponieważ nagrzewa się i może się przykleić do piły. Poza tym ostrożność przyda się również z uwagi na fakt, że łatwo pęka.

Postała jeszcze jedna, zaokrąglona listewka do przycięcia. Zaokrągliłam ją jeszcze bardziej, żeby nie było żadnych zadziorków. Ponadto od strony tego boku, gdzie będzie możliwość złapania przezroczystego wieczka, nacięłam zwykłym nożem kuchennym półokrągłe wgłębienia. Znacznie ułatwia to korzystanie z pudełka.

W tym miejscu zwracam uwagę na bardzo dokładne posmarowanie klejem końców właśnie tego kawałeczka listewki. Będzie on opierał się tylko na malutkich narożnikach, więc warto zadbać o to, by nie odpadł przy pierwszym otwieraniu pudełka.

Po przyklejeniu ostatnich listewek zdjęłam dwustronną folię ochronną z polistyrenu i sprawdziłam, czy pasuje. Pasowało.  Całość pokryłam bezbarwnym woskiem do drewna. Przy czym wosk używałam tak, by nie nanieść go w miejsce, gdzie będzie przyklejone dno pudełka.

Pudełko możecie udekorować innymi metodami. Znam kilka osób, które wspaniale wykorzystują techniki postarzania malując farbami lub też stosują decoupage.

Pozostało już tylko wkleić dno. Wymyśliłam sobie, że dno okleję materiałem. Miałam kawałek płótna w kolorze użytej bejcy, wobec czego docięłam mały kawałeczek płótna na wymiar dna pudełka. Przykleiłam je do dna, ale klej smarowałam tylko na samym brzegu płyty pilśniowej. Chodziło mi o to, by płótno robiło wrażenie leżącego luzem.

Wklejając dno, zadbałam by dobrze posmarować wnękę pudełka. Uważałam, by kleju nie było zbyt dużo, żeby przy dociskaniu dna nie wypłynął do środka, co popsułoby cały efekt związany z umieszczeniem tam płótna.

Skończone pudełko wygląda tak, jak na zdjęciach.

To, co zapakuję w pudełko na święta, na razie musi zostać moją słodką tajemnicą. Wystarczy, że przyszli obdarowani właśnie przeczytali, w co będzie zapakowany prezent :) .

Na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia i na kolejny rok życzę Wam drodzy czytelnicy niezliczoną liczbę dni radości, spokoju i wiecznie niezniszczalnego zdrowia.

Dodatkowo specjalne życzenia wielu dobrych u-ścisków i pozytywnie zakręconych projektów, składam chłopakom, z którymi razem z Grupą Topex realizowaliśmy „sprytny” projekt. Panie Fleksie, Andrzeju i załogo Grupy Topex: wszystkiego dobrego!

Aneta NieTylkoMeble

http://nietylkomeble.blogspot.com

 

 

 

Kategoria posta: Porady

  • mankell

    Ja wpadłem ostatnio na dość oryginalny, ale
    jak sie okazało, dobry pomysł. Zamówiłem bliskim dokumenty kolekcjonerskie ze
    śmiesznymi wzorami ze strony clubcard.com.pl – trafiłem w
    dziesiątkę! Ale było śmiechu…..!