Posezonowa konserwacja kompresora

Mam w domu kompresor, który służy mi dzielnie przez całe lato. Sprężone powietrze jest mi potrzebne ciągle – a to muszę podpompować koła w samochodzie, a to uruchomić podnośnik i podnieść ciężkiego bala, czy coś zdmuchnąć lub wydmuchać kurz z zakamarków maszyny. Najczęściej jednak wykorzystuję je do wiertarki i szlifierki. Używam tych narzędzi niemal na okrągło, co oznacza, że kompresor co chwila się uruchamia, by zwiększyć ciśnienie powietrza. Tak mocno eksploatowane narzędzie wymaga odpowiedniej konserwacji.

Kompresor jest bardzo przydatnym urządzeniem, gdy sporo się majsterkuje. By dobrze służył wiele sezonów należy zadbać o jego dobre samopoczucie. Pierwsza ważna zasada to: nie należy używać kompresora w temperaturze poniżej zera stopni Celsjusza. Do kompresora pobierane jest powietrze atmosferyczne i niezależnie od tego, czy kompresor stoi w pomieszczeniu, czy na zewnątrz budynku, powietrze zawsze jest wilgotne. Mniej lub bardziej. Powoduje to, że wewnątrz kompresora gromadzi się woda i jej zamarznięcie może spowodować uszkodzenie jakiegoś elementu kompresora. Woda ścieka na dno maszyny, gdzie gromadzi się nieraz w sporych ilościach. Wodę należy, co jakiś czas usuwać. Na dole zbiornika w każdym kompresorze powinien być specjalny zaworek.

Zanim odkręcimy zaworek, lub zaczniemy cokolwiek innego robić przy zbiorniku, należy kompresor wyłączyć zarówno przyciskiem zasilania, jak i odłączyć kabel zasilający z sieci elektrycznej. Wolę chuchać na zimnie i dbam o to zawsze, jeśli tego nie zrobię, a niechcący podczas prac przy kompresorze mój rękaw będzie blisko paska klinowego, i jak na złość właśnie w tym momencie kompresor się włączy, to … wolę nie myśleć co się stanie z moimi palcami.

Czyli wyłączamy zasilanie całkowicie i dopiero wtedy możemy zająć się wspomnianym zaworkiem.

Zanim odkręcimy zaworek dobrze jest pod niego podstawić jakiś pojemnik, bo wody może być dużo i na dodatek woda raczej będzie brudna. Jeśli odkręcimy zaworek, gdy manometr będzie wskazywał na jakąkolwiek wartość ciśnienia powietrza w kompresorze inną niż zero …

….. to możemy zafundować sobie niezłą fontannę i w pojemnik niewiele tej wody nam wpadnie. Większość zachlapie nam podłogę i ubranie, bo na pewno nie zdążymy odskoczyć. Koniecznie zatem przed odkręceniem zaworka trzeba sprawdzić, czy ciśnienie jest zerowe.

Po spuszczeniu wody trzeba ją zlać do jakiegoś zamykanego pojemnika i odnieść do punktu przyjmowania odpadów specjalnych. Zanieczyszczona woda z kompresora jest takim właśnie odpadem i nie można jej użyć ani do podlewania kwiatków ani nie można jej wylać do kanalizacji. Mam taki punkt przyjęć sześć kilometrów od domu i jeżdżę tam, co jakiś czas, bo zbierają mi się takie śmieci, jak woda z kompresora, resztki utwardzonego lakieru czy farby, jak również pojemniki po klejach, lakierach i rozpuszczalnikach.

Poza tym na koniec sezonu kompresor czyszczę z ewentualnych zanieczyszczeń. Pod zanieczyszczeniami niepostrzeżenie może zacząć się rozwijać korozja, jeśli w porę nie zauważę rdzy, to może pojawić się kłopot z zabezpieczeniem stalowego zbiornika przed jej dalszym postępem. Tym bardziej, że nie jestem sama w stanie ocenić jak postępuje korozja od środka. Sprawdzenie wielkości uszkodzeń stali wewnątrz zbiornika wymaga zawiezienia kompresora do serwisu przynajmniej raz na dwa lata.

Sprawdzam też poziom oleju. Raz na jakiś czas dobrze jest w ogóle olej wymienić. Co jaki czas? To na pewno jest napisane w instrukcji obsługi kompresora. U mnie producent kompresora zaleca wymianę oleju raz na 300 godzin pracy. Miałam lekki kłopot z przeliczeniem godzin pracy kompresora na moją pracę z użyciem sprężonego powietrza. Ponieważ pracuję głównie wieczorami i w okresie wakacyjnym również w ciągu dnia, to wyszło mi, że olej powinnam wymienić mniej więcej raz na dwa lata. Jeśli muszę wymieć olej, to zużyty olej traktuję tak samo, jak brudną wodę ze zbiornika i wywożę na skład odpadów specjalnych.

Zużyty olej ze zbiornika usuwa się poprzez kolejny zaworek, w moim kompresorze trzeba odkręcić śrubkę z łbem na klucz ampulowy znajdującą się poniżej wskaźnika poziomu oleju.

A nowy olej nalewa przez specjalnie do tego zrobiony wlew. Bez lejka ta sztuka raczej się nie uda.

Na koniec prac konserwacyjnych pozostaje sprawdzić jeszcze, czy filtr powietrza nie wymaga oczyszczenia lub wymiany. Filtr powietrza znajduje się przy silniku. Odkręcam pokrywę.

Wyjmuję filtr. Filtr to nic innego jak gąbka.

W porach gąbki osadzają się zanieczyszczenia. Jeśli jest ich mało, to gąbkę delikatnie otrzepuję. Jeśli więcej mogę pokusić się o umycie jej w wodzie z płynem do mycia naczyń. Jeśli zanieczyszczeń jest bardzo dużo i nic nie pomaga w ich usunięciu, to udaję się do serwisu i kupuję nowy filtr. Po oczyszczeniu filtru i po jego dokładnym osuszeniu montuję go z powrotem i przykręcam pokrywę.

I w zasadzie kompresor wymaga tylko takich działań na koniec sezonu. Ach, jeszcze ważna rzecz! Kompresor pracując drga. Drgania mogą spowodować poluzowanie się śrub w różnych miejscach. Sprawdzam je, próbując dokręcić. Szczególnie ważne są te śruby na górnej pokrywie silnika.

Na początek sezonu sprawdzę czy napędzający pasek klinowy jest dobrze naciągnięty. Zrobię to naciskając pasek palcem. Jeśli mogę go nacisnąć głębiej niż jeden centymetr poniżej swojego pierwotnego ułożenia, to oznacza, że jest za luźno i należy go mocniej naciągnąć za pomocą specjalnych śrub. Naciąganie paska w każdym kompresorze może być realizowane w inny sposób, zatem będzie trzeba sięgnąć do instrukcji obsługi kompresora.

W ciągu całego sezonu, co chwilę, czyli jak najczęściej, najlepiej każdego dnia po pracy, spuszczam brudną wodę ze zbiornika. Co jakiś czas zerkam też na poziom oleju, czy przypadkiem nie ubyło. I kontroluję czy działa zawór bezpieczeństwa. Jak pisałam, wolę być przezorną. Zawór bezpieczeństwa jest to taki króciec na jednej z czasz zbiornika, który, gdy nie ma żadnego ciśnienia i gdy jest sprawny, można łatwo przesuwać zamontowaną na króćcu tulejkę.

Generalnie obsługa kompresora nie jest wymagająca. Takie drobne czynności zajmują każdego dnia, raptem ze trzy minuty. A co sezonowa kontrola może z pół godziny. Nie boję się smoka, jest ujarzmiony :) .

Aneta, NieTylkoMeble

nietylkomeble.blogspot.com

Kategoria posta: Porady

  • Jan Werbiński

    To szybkozłączka, a nie zawór bezpieczeństwa.