Wiata na śmieci – część 1

Jeśli chodzi o śmieci, do czasu wprowadzenia sławnej ustawy śmieciowej, wyrzucałam je do ustawionego na wsi kontenera. Ale odkąd zabierają mi śmieci spod domu raz na dwa tygodnie, okazało się, że konieczne jest wybudowanie domku na śmieci. Przecież trudno w kuchni trzymać kilka worków ze śmieciami przez dwa tygodnie. Musiałam sobie zrobić wiatę na śmieci, inaczej mówiąc śmietnik.

Na początek musiałam wybrać na działce odpowiednie miejsce. Blisko drogi, jednak tak, by nie psuło wizerunku domu. Znalazłam takie miejsce między krzakami posadzonymi wzdłuż drogi, a płotem, dwa metry od wjazdu. Krzaki osłaniają śmietnik, równocześnie wyprowadzenie śmieci w dniu wywózki nie będzie kłopotliwe, bo wiata stać będzie niemal na wjeździe na posesję.

Wiedząc już gdzie ma stanąć śmietnik, zaczęłam się zastanawiać jak ma wyglądać. Na pewno miał być drewniany. Uwielbiam pracę z drewnem. W środku powinien być przewiew, by uniknąć nieprzyjemnych zapachów. Zatem ściany muszą być ażurowe. Jednak nie aż tak ażurowe, by w śmietniku urzędowały okoliczne psy i koty. Pomyślałam zatem o obiciu wiaty deskami tak, by zostały między nimi niezbyt szerokie szczeliny. Z pomiarów mojego miejsca wynikło, że wiata może mieć maksymalne wymiary 2,5 metra na 1,5 metra. Ostatecznie zdecydowałam się na mniejsze wymiary – 2,2 metra długości oraz 1,4 metra szerokości. Mniejsze wymiary pozwolą mi na ewentualne drobne manewrowanie, gdyby okazało się, że płot jest mocno nie w pionie, albo śmietnika nie da się ustawić. Wysokość śmietnika ustaliłam na 1,8 metra po stronie spadku dachu i 2,2 metra po stronie przeciwnej. Ponadto pomyślałam o drzwiach. Ponieważ usytuowanie mojego śmietnika jest zamaskowane od strony drogi, zatem wejście powinno być od strony działki. Dobrze by było, gdyby wejście było wysokie i nie trzeba by było się schylać przy wchodzeniu. Stąd okazało się, że w stronę płotu będzie spadek dachu, który, by nie komplikować życia, będzie jednospadowy. Narysowałam sobie szkic bardzo odręczny.

Na jego podstawie zapisałam sobie, co mam kupić w markecie budowlanym. Na zdjęciu są niemal wszystkie (bez jednego słupka i desek) materiały potrzebne na konstrukcję śmietnika.

Kupiłam słupki o przekroju 8cm na 8 cm oraz kantówki o wymiarach 6cm na 4 cm. Wymiary dobrałam tak, by jeden wymiar kantówki był połową wymiaru słupka, żeby zaoszczędzić sobie pracy w wycinaniu miejsc pod połączenia.

Numery na zdjęciu oznaczają:

1)        dwa słupki o wysokości 1,8 metra na ściankę nr 1,

2)        trzy kantówki o długości 2,2 metra na poprzeczki na ściance numer 1,

3)        dwie kantówki o długości 1,7 metra (ciupkę krótsze niż wysokość ścianki) na pionowe usztywnienie ścianki numer 1,

4)        dwa słupki wysokości 2,2 metra na ściankę numer 2 (piąty słupek o wysokości 2 metrów leży obok, co widać po prawej stronie zdjęcia),

5)        jedna kantówka o długości 2,2 metra na górę ścianki numer 2 (będzie wystawała nad wejście tworząc zadaszenie),

6)        dwie kantówki o długości 1,4 metra na dolne poprzeczki ścianki nr 2,

7)        jedna kantówka o długości 2,1 metra na pionowe usztywnienie ścianki numer 2,

8)        dwie kantówki o długości 0,6 metra na poziome dolne poprzeczki ścianki numer 4 (górną poprzeczką będzie krokiew),

9)        dwie kantówki o długości 1,4 metra na dolne poprzeczki ścianki numer 3 (górną poprzeczką będzie krokiew),

10)    cztery kantówki o długości 2 metry na krokwie (powinny być trochę dłuższe by wystawały z obu stron śmietnika mniej więcej po 20 centymetrów tworząc okap, ale u mnie z jednej strony przeszkadza słup energetyczny i niestety od strony słupa okap jest symboliczny).

Ponadto, czego nie ma zdjęciu, potrzebnych będzie jeszcze: jedna kantówka o długości 2 metry na pionowe usztywnienie ścianki numer 3 oraz materiały na konstrukcję drzwi, czyli dwie kantówki o długości 1,6 metra oraz cztery o długości 1,0 metra plus ewentualnie jedna na skośne wzmocnienie drzwi. Oczywiście kupić jeszcze trzeba dwie płyty OSB o grubości 12mm na sufit, trochę desek na obicie śmietnika oraz zawiasy do drzwi, papę na dach i trochę piasku plus kilka sztuk płytek na ułożenie podłogi tak, by dołem nie przechodziły zwierzaki.

Na zdjęciu jest widoczna jedna kotwa (z pięciu), którą kupiłam do zamocowania słupków w ziemi. Tego typu kotwy są dostępne w wymiarach 70mm lub 90mm. Do słupków o wymiarach 80 na 80, kupuje się kotwy 70 na 70 mm. Naddatek materiału trzeba ściąć. Przydadzą się do tego piła, dłuto, ołówek, linijka i kątomierz. Ponieważ drewno kupowane na składzie ma dużą wilgotność, dobrze jest tak naciąć pod słupki, by kotwy trzeba było mocno wbijać. Gdy drzewo wyschnie, kotwy ciągle powinny ciasno siedzieć na słupkach.

Po osadzeniu słupków w kotwach (można też wcześniej) nacięłam w słupkach, w wyznaczonych miejscach, wcięcia pod połączenia „na zakładkę” z kantówkami. Jak zrobić takie połączenia, odsyłam do moich wcześniejszych wpisów dotyczących robienia szafy. Kantówki mają jeden wymiar równy połowie słupka, co pozwoliło mi zaoszczędzić trochę czasu na cięciu połączeń w kantówkach. Wcięcia pod zakładki, jak widać na zdjęciu, są na dwóch bokach słupkach. Na dodatek na obu słupkach zrobione są symetrycznie. Na zdjęciu są nacięte słupki pod ściankę numer 1. Te wcięcia widoczne od góry, są przygotowane na poprzeczki ścianki numer 1. Te, które są widoczne jako „dziura”, to wcięcia pod poprzeczki na prostopadłe do pierwszej ścianki, ścianki numer 3 oraz 4. Poprzeczki ścianek prostopadłych do ścianki numer 1 są wyżej. Nie mogłam dać ich na równo, ponieważ okazałoby się, że musiałabym wyciąć sporo słupka i to, co zostałoby w tym miejscu znacząco osłabiłoby konstrukcję. W tym miejscu słupek mógłby się złamać.

Po wykonaniu nacięć w słupkach na kantówki można przystąpić do montażu. Pomyślałam, że lepiej będzie zmontować dwie ściany na płasko, a potem je wstawić na swoje miejsce. Łatwiej będzie wypoziomować dwie ściany niż cztery słupki z zachowaniem założonych odległości.

Na zdjęciu widoczne są ułożone „na sucho” elementy konstrukcyjne ściany numer 2.

Jeśli wszystko pasuje, można zacząć skręcać. Każdy element przykręciłam na minimum dwa wkręty w jednym połączeniu. Gdybym przykręciła tylko po jednym wkręcie, cała konstrukcja mogłaby się kosić i ustawienie kąta prostego byłoby trudne. Pod wkręty w jednym z elementów łączonych, wywierciłam otworki wiertłem 4mm. Przez otwór wkręt przechodzi niemal swobodnie, co pozwala na mocne skręcenie obu elementów. Użyłam czarnych wkrętów.

Na początek przykręciłam tylko poprzeczki w nacięciach słupków. Potem obróciłam ściankę na drugą stronę i wymierzyłam miejsce zamocowania pionowego wzmocnienia. Ponieważ dwie kantówki dają wymiar słupka, nie było konieczności wykonywania nacięć. Oczywiście, gdyby ktoś chciał zrobić nacięcia, to oczywiście można. Konstrukcja powinna być wtedy jeszcze bardziej stabilna. Ja chciałam zachować wymiar 8cm, po to, by od strony zewnętrznej otrzymać w tej samej linii miejsca, do których przykręcę później deski.

A tutaj zdjęcie z montażu ścianki numer 1.

Później przygotowałam kupione wcześniej deski – wywierciłam w deskach otwory pod wkręty. W każdym końcu deski po dwa wkręty i po dwa wkręty w miejscach przylegania do pionowych usztywnień ścianek.

Deski przykręciłam, gdy konstrukcja ścianki leżała na ziemi, by było wygodnie je przykręcać. Choć z drugiej strony ścianka zrobiła się ciężka i było później gorzej ją ustawiać. Deski można było przykręcić po ustawieniu konstrukcji. Ale u mnie ścianka śmietnika styka się niemal z płotem i nie byłoby jak przykręcić desek.

Podobnie zrobiłam z naprzeciwległą ścianką numer 2. Tutaj sprawę utrudniał słup energetyczny.

Przyszła pora na ustawienie ścianek. Oczywiście nie zrobiłam tego sama, musiał mi ktoś w tym pomóc. Zmagając się z ciężarem ścianki i dwiema poziomicami naraz wbiliśmy kotwy w ziemię ustawiając jedną, potem drugą ściankę w pionie i poziomie. Najgorszym etapem było złapanie kąta prostego, który miał powstać po połączeniu słupków od strony drogi. Po kilku przymiarkach wreszcie się udało.

Można było teraz połączyć ścianki poprzeczkami na ściance numer 3.

Okazało się, że ścianki mimo wcześniejszej zabawy z poziomicami, nieco się rozjeżdżają.

Na szczęście kotwy nie były zabetonowane i można było ściankę przechylić, by poprzeczki pasowały.

Skoro stanęły już dwie ścianki, niższa i wyższa, zabrałam się za znaczenie krokwi. Krokwie zrobiłam z kantówek. Ustawiłam je na ściankach tak, by opierały się o nie mniejszym wymiarem – 4 cm. Na początek położyłam jedną z nich, swobodnie opierając na ściankach. Trzeba ją ustawić tak, by okapy były równe. U mnie niestety, z uwagi na słup energetyczny, równe nie są. Po ułożeniu jednej z krokwi, zaznaczyłam miejsca styku ze ścianką i za pomocą poziomicy narysowałam na boku pion.

Odrysowany pion i zaznaczone krawędzie styku posłużyły mi do narysowania i wykonania nacięć w krokwiach. W nacięcia wsuną się ścianki, co spowoduje dobre zamocowanie krokwi. Nacięcia są nachylone, ponieważ krokwie nie leżą w poziomie. Takie same kąty nachylenia i wymiary styku krokwi ze ścianką przenoszę na pozostałe krokwie.

Tak wygląda wykonane nacięcie na krokwi osadzonej na ściance:

Trzeba uważać, w którym miejscu mają być krokwie, bo może okazać się, że nacięcie wypadnie na słupku i wówczas będzie wyglądało tak:

A tak wyglądają ułożone i przykręcone od góry wkrętami krokwie:

W dalszej kolejności przykręciłam pionową listwę na ściance numer 3 i wstawiłam słupek do ścianki numer 4. Słupek przycięłam równo z krokwią i zrobiłam nacięcia na krótkie poprzeczki. Wszystko ze sobą porządnie poskręcałam. Za każdym dodatkowym elementem konstrukcja śmietnika usztywniała się.

A po przykręceniu desek do tylnej ścianki wiata była już całkowicie unieruchomiona. Ostatnie dwie górne deski przycięłam po linii krokwi tak, by nie wystawały powyżej.

Przykręcając deski warto zadbać, by szczeliny między nimi były jednakowe. W tym celu dolną deskę przykręcałam z użyciem poziomicy, natomiast następne z wykorzystaniem przymiaru. A były to dwa małe kawałki deski o takiej samej grubości, które układam na dwóch końcach na wcześniej przykręconej desce. Na to ustawiałam kolejną deskę i przykręcałam. Co kilka desek, tak na wszelki wypadek sprawdzałam poziome ułożenie desek. Deski przykręciłam również na ściance numer 4.

A co dalej? Zapraszam na kolejny post.

Kategoria posta: Porady

  • Krzysztof

    Robi wrażenie. Widać, że można zrobić coś konkretnego we względnie prosty sposób i z prostych materiałów. Ktoś inny zamówiłby ekipę budowlańców do takiej pracy. Gratuluję pomysłowości.

    • http://nietylkomeble.blogspot.com/ Aneta NieTylkoMeble

      Dziękuję za dobre słowo :)
      Od małego słyszałam powiedzenie: potrzeba matką wynalazków :)
      a ponieważ taka praca sprawia mi dużą przyjemność, to za nic tej roboty nie oddam w inne ręce :)

  • Marek Radgowski

    Jestem pod wrażeniem – podstawa to odpowiednie narzędzia, ale przede wszystkim potrzebne są chęci