Zrób to sam – konserwacja elektronarzędzi

Zabrzmi to dziwnie, ale my, majsterkowicze, pod wieloma względami jesteśmy jak rolnicy. Oprócz tego, że potrafimy własnymi rękoma robić przeróżne rzeczy, to hobby wymaga przynajmniej podstawowej znajomości narzędzi, którymi pracujemy  i umiejętności ich konserwacji. Dzisiaj będzie zatem o tym, jak odpowiednio konserwować elektronarzędzia. Podobnie, jak w poprzednich wpisach – moich, ale także Anety i Andrzeja – zastosowanie  wskazówek z artykułu będzie wymagało posiadania podstawowych narzędzi  i odrobiny wolnego czasu.

Często spotykam się z opiniami, że tanie narzędzia są złe. I nie chodzi tutaj o rodzaj zła, który swego czasu prezentował odtwórca tytułowej roli w serialu Dexter. Narzędzia się psują, moi drodzy. Tak przynajmniej twierdzą ich użytkownicy. Jakość narzędzi to jedno, ale nasze podejście – tak, tak, proszę się teraz nie czerwienić – także często pozostawia wiele do życzenia. Setki razy czytałem i słuchałem opowieści, o tym jak to jakiś gagatek odkrył, że szlifierką oscylacyjną można wykańczać gładzie na ścianach.  Można – ale tutaj analogia do sapera sama ciśnie się na usta – ale tylko jeden raz. Co zatem zrobić, aby nasze sprzęty kupione za ciężko zarobione w tajemnicy przed żonami, matkami, dziewczynami i kochankami (kolejność jest zupełnie przypadkowa), posłużyły nam długo?

Wiertarki. Bez dwóch zdań, jeśli ktoś nie ma w domu zwyczajnej wiertarki, to albo jest zamożnym chirurgiem szczękowym, albo przyleciał właśnie z innej planety. To narzędzie tak podstawowe jak klucz od kół w samochodzie. Podczas pracy (czyli najczęściej wiercenia – gdyby jednak czytał pan to, panie doktorze) do uchwytu wiertarki dostaje się pył. Jest on o tyle niepożądany, że po pewnym czasie może zablokować szczęki uchwytu lub trwale go unieruchomić.

Prostym zabiegiem konserwacyjnym jest zatem regularne czyszczenie tegoż uchwytu, a w przypadku większych wiertarek z udarem elektropneumatycznym, także regularne smarowanie. Oczywiście najlepiej będzie, jeśli postaramy się uchronić tę część maszyny stosując specjalne kapturki do wiercenia w betonie lub inną osłonę. Niektórzy są zdania, że uchwyt powinien cały czas pozostawać wolny od smarów, ale ja jestem zdania, że zamiast tej smarowej wstrzemięźliwości powinniśmy poszukać odpowiedniego preparatu.

Szlifierki. To już nieco wyższy poziom majsterkowego zaawansowania. Jeśli masz w domu szlifierkę, to znaczy, że naprawdę znasz się na rzeczy, a jeśli jest to maszyna do obróbki drewna, to już naprawdę wysoki poziom ;-) Jak obchodzić się ze szlifierkami do drewna? Pierwsza rzecz to stosowanie podczas pracy wymuszonego odciągu urobku, czyli mówiąc prościej – podpinanie jej do odkurzacza.

Dzięki temu większość pyłu trafi do worka, a my będziemy mieli mniej pracy. Jeśli już dopuścimy do zapylenia, wówczas zabiegi konserwacyjne powinniśmy zacząć od przedmuchania narzędzia sprężonym powietrzem. W większości maszyn włączniki są zabezpieczone przed pyłem, więc ten element nie sprawi nam kłopotu.

Elektornarzędzia – ogólnie.

Szczotki: Znakomita większość narzędzi klasy DIY posiada silniki komutatorowe. Co znaczy, że znajdują się w nich szczotki węglowe. A szczotki mają to do siebie, że się zużywają. Praca takim narzędziem może doprowadzić konkretnego uszkodzenia, po jakim naprawa straci ekonomiczne uzasadnienie.

Wymienić szczotki możemy sami – często producenci dorzucają je w ramach standardowego wyposażenia. W większych maszynach dostęp do szczotek jest możliwy bez rozbierania obudowy. Należy wówczas wykręcić specjalne kapsle , a potem wyciągnąć zużyte szczotki i zastąpić je nowymi. W tych mniejszych czeka nas rozkręcanie obudowy, co ostatecznie nie jest jakimś specjalnie wielkim wyzwaniem.

Przewody sieciowe: bez względu na to, co powie Wam sąsiad, albo kolega – praca narzędziem z uszkodzonym przewodem zasilającym jest niedopuszczalna i najzwyczajniej w świecie głupia. Więc gdy już przydarzy się Wam taka awaria, natychmiast odłączcie maszynę od zasilania i bezwzględnie wymieńcie przewód. Jeśli uszkodzeniu uległa, np. jedna żyła przy samej obudowie, możecie skrócić przewód, odizolować końcówki i go zainstalować. Jeśli przewód zostanie zmiażdżony, bądź przecięty w innym miejscu, lepiej wymieńcie go na nowy.


Na koniec dość istotna uwaga – czytajcie uważnie instrukcje obsługi Waszych zabawek. Często znajdziecie tam informacje o objawach uszkodzenia i sposobach ich wyeliminowania. Oczywiście pamiętajcie także, że chyba wszyscy producenci uzależniają uwzględnienie Waszych roszczeń gwarancyjnych od naprawy w autoryzowanym serwisie. O ile zabiegi konserwacyjne jak czyszczenie, przedmuchiwanie nie spowodują utraty gwarancji, o tyle samodzielna wymiana łożysk, przekładni, włączników, etc. już raczej tak.

Mam nadzieję, że spodobał się Wam mój materiał. Więcej znajdziecie na moim blogu – PanFleks.pl

Kategoria posta: Porady